Z cyklu: W mieście, na świecie i w powiecie… Uwięzieni na Antarktydzie

ELKA KROPELKA
Akademik Szokalski źródło: foxnews.com/

Nie każdemu było dane spędzić Święta Bożego Narodzenia i witać Nowy Rok w typowej domowo-rodzinnej atmosferze. Rosyjski statek naukowo-badawczy „Akademik Szokalski”, biorący udział w wyprawie trasą, którą pokonał ponad 100 lat temu badacz Douglas Mawson, utknął w Wigilię minionego roku w lodach Antarktydy. Jego losy niedługo potem podzielił ratujący go chiński lodołamacz „Xue Long” (Śnieżny Smok).

Rosyjska jednostka utknęła w grubej krze lodowej, około 100 km od francuskiej bazy Dumont d’Urville. Z powodu złej pogody, przeciwnych wiatrów i ciągle zbyt grubej pokrywy lodowej skuteczne akcje ratunkowe nie mogły być podejmowane. Tak wyjątkowo trudna lodowa pułapka spowodowała, że kilkudziesięcio osobowa załoga spędziła na statku 2 tygodnie.

Po upływie kilku dni, chiński lodołamacz zdołał utorować sobie drogę i wypłynąć na wody, na których mógł swobodnie pływać. Przypuszcza sie, że zachodni wiatr przemieścił blokujące statek fragmenty kry, znacznie grubsze od tych, które może zazwyczaj rozbić chiński lodołamacz i dzięki temu mógł wydostać się z pułapki. Za pomocą operującego z „Xue Long” śmigłowca udało się przetransportować 52 naukowców i turystów na pokład australijskiego lodołamacza „Aurora Australis”. Na „Akademiku Szokalskim” pozostała jedynie 22-osobowa załoga. Na ratunek statkom ruszyły jeszcze inne jednostki, np. amerykański „Polar Star”.

To niezwykłe wydarzenie śledziły media z całego świata. W odróżnieniu do nas, gdzie prawdziwa zima jeszcze nie dotarła, członkowie wyprawy statku „Akademik Szokalski” mają już zapewne dosyć na ten rok lodu, mrozu i śniegu.

 

Tekst: A. Brysiewicz