Z cyklu: W mieście, na świecie i w powiecie… James Cameron – nie tylko reżyser filmowy!

ELKA KROPELKA
James Cameron źródło: wikipedia.org

„Titanic”, „Avatar” czy „Terminator” to tylko kilka z najbardziej znanych filmów hollywoodzkiego reżysera James`a Camerona. Ten pochodzący z Kanady twórca kinowych hitów to nie tylko człowiek z filmowym zacięciem. Wielką pasją James`a Camerona są morskie głębiny, ich penetracje i badania związane z podwodnym światem. Część tych zamiłowań pokazał m.in. w „Titanicu”, w którym pierwsze 30 minut filmu to właśnie podwodna podróż w głębinach morskich i przeszukiwanie wraku tytułowego statku. Dla samego Titanica, reżyser zanurzał się pod wodę 33 razy, a ogólnie odbył ponad 70 podróży podwodnych.

26 marca 2012 roku reżyser kontynuował swoje zamiłowanie do badania morskich głębin. W specjalnie skonstruowanym, jednoosobowym batyskafie „Deepsea Challenger” Cameron zszedł na głębokość ok. 11 km poniżej poziomu morza, do najgłębszego miejsca na Ziemi – Rowu Mariańskiego. Miejsce to znajduje się około 32 km na południowy-zachód od wyspy Guam na zachodnim Pacyfiku. Łódź podwodna, ważąca 12 ton zanurzona została wraz z reżyserem o 5:15 rano.

Łódź „Deepsea Challenger” o długości 24 metrów, w 70% została wykonana ze specjalnej pianki, co zapewnia pojazdowi możliwość sprawnego poruszania się w głębinach oraz ogromną wytrzymałość na ciśnienie. Materiał ten został specjalnie opracowany i opatentowany na potrzeby tej wyprawy. Ponadto konstruktorzy statku umieścili kabinę pilota w kuli. Kształt ten umożliwia zniesienie dużo większego ciśnienia niż na przykład układ cylindryczny. Siedzący w środku operator maszyny za pomocą sterów zarządza 12 silnikami, które pozwalają mu na poruszanie się z prędkością 3 węzłów. Pilot może porozumiewać się z powierzchnią głosowo. W razie potrzeby jest jednak w stanie wysyłać również wiadomości tekstowe, które w sytuacjach awaryjnych mogą okazać się bardziej efektywne. Cameron dotarł na dno Rowu i powrócił na powierzchnię bezpieczniezgodnie z planem. Według Stephanie Montgomery z National Geographic Society, wynurzenie się podwodnego statku Camerona zajęło mniej niż przewidywane 70 minut. Reżyser (a może w tym wypadku bardziej pasuje oceanograf) spędził tam około sześciu godzin, pobierając próbki i zdjęcia filmowe, które będą przedmiotem badań biologów, geofizyków, astrobiologów i geologów. O swojej wyprawie i wrażeniach mówi tak: „Czułem się zupełnie odizolowany od reszty ludzkości. Miałem wrażenie, jakbym poleciał na inną planetę i wrócił. To bardzo księżycowe i opustoszałe miejsce”.

Jednoosobowa ekspedycja na pokładzie podwodnej łodzi była pierwszą od 50 lat wyprawą do tego tajemniczego miejsca na dnie morza. Przed Cameronem na dno Rowu Mariańskiego dotarli jedynie szwajcarski inżynier Jacques Piccard i kapitan amerykańskiej marynarki wojennej Don Walsh, którzy spędzili na dnie Rowu zaledwie 20 minut.

Życzymy panu Cameronowi nie tylko sukcesów filmowych, ale także tych związanych z dalszym odkrywaniem świata podwodnego!

 

Tekst: Adam Brysiewicz