Z cyklu: Chrońmy nasze wody… Sposób na rekultywację jezior

ELKA KROPELKA
Aerator fot. A. Brysiewicz

Od kilku lat na niektórych naszych jeziorach zaczęły pojawiać się dość duże ruchome urządzenia, wyglądem przypominające wiatraki. Są to aeratory pulweryzacyjne, służące do napowietrzania wód oraz poprawy czystości jezior. Powstały one w 2001 r., kiedy to opracowano metodę, której celem jest wdrożenie nowej technologii rekultywacji jezior, polegającej na wykorzystaniu energii wiatru do natleniania strefy naddennej.

W okresie letnim w wielu jeziorach Polski dochodzi do masowych zakwitów sinic, co odstrasza mieszkańców i wczasowiczów, chcących skorzystać z kąpieli. Kontakt z wodą bywa wtedy niebezpieczny i może doprowadzić do podrażnienia skóry. Nawet łyk wody z takiego jeziora może zakończyć się zatruciem pokarmowym. Kiedy sinice pojawiają się w zbyt dużej ilości, sanepid wprowadza zakaz kąpieli, co zdarzyło się ostatnio w kilku miejscach w Polsce. Władze miejscowe starają się więc szukać sposobów na poprawę stanu wód, a jedną z propozycji jest aerator.

Jak działają aeratory? Pomimo dużych gabarytów i wydawałoby się skomplikowanej budowy, maszyny te działają w dość prosty sposób. Przytwierdzone są do dna kotwicami, dzięki czemu mogą pływać po jeziorze w centralnej jego części. Urządzenia te pod wpływem wiatru natleniają wodę, a dodatkowo dozują do niej obojętną dla środowiska substancję oczyszczającą (preparat PIX). Aeratory zasysają wodę, a następnie wyciągają ją na powierzchnie i rozpylają, co pomaga pozbyć się ze zbiornika wodnego szkodliwych substancji i gazów, takich jak metan i siarkowodór. Po rozpyleniu woda wraca do jeziora już napowietrzona. Te swoiste wiatraki pracują cicho, wykorzystując energię wiatru i mogą działać niezależnie od jego kierunku.

Problem jednak dotyczy właśnie wiatru. Aeratory pracują (kręcą się) głównie w wietrzne dni jesienne i wczesną wiosną. Tlenu w tym okresie jest najwięcej w wodzie, gdyż przy niskich temperaturach i naturalnych procesach mieszania wód natlenienie jest wysokie. Gorzej gdy temperatura latem wzrasta, nie ma wiatru lub jest on niewielki i zmniejsza się procent nasycenia wody tlenem. Wtedy aeratory również nie pracują więc ich funkcjonowanie w tym okresie jest zdecydowanie mniejsze. Twórcy aeratorów zapowiadają stopniową, postępującą w kolejnych latach, poprawę stanu czystości jezior i zwiększenie przezroczystości wód. Podają, że dzięki pracy aeratorów na niektórych jeziorach nie było w ostatnich latach tak dużych zakwitów sinic. Jeziora wymagają też zabiegów mobilnego oczyszczania oraz biomanipulacji, czyli kolejnych zarybień gatunkami drapieżnymi.

Jakie efekty przyniesie praca aeratorów? Zdania są podzielone. Część osób uważa, że ich praca na wodzie przyniesie w przyszłości poprawę sytuacji naszych jezior, a druga część, że niestety są to tylko duże maszyny, których profesjonalny wygląd ukrywa podstawowe braki w założeniach funkcjonowania. Pewnie musimy poczekać, żeby samemu przekonać się do ich przydatności. Jedno wiemy na pewno. Dużo zależy od każdego z nas. Jeżeli będziemy dbali o stan naszych jezior, jeżeli ograniczy się zrzuty ścieków bytowych w dopływach oraz innych zanieczyszczeń w postaci spływów z terenów rolniczych nawozów mineralnych itp. to może w przyszłości nie będzie trzeba stawiać tego typu urządzeń, by móc cieszyć się mile spędzonym czasem korzystając bezpiecznie z kąpieli w wodach polskich jezior.

 

Tekst i zdjęcia Adam Brysiewicz

Galeria: 
fot. A. Brysiewicz
fot. A. Brysiewicz